Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 824 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

 

Zagrajmy razem z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy.

środa, 25 listopada 2009 8:57

             Jak już wszyscy wiecie zabieramy się ostro do organizacji turnieju dla Owsiaka i Wielkiej Orkiestry który będzie 10 stycznia w Reńskiej. Raport z naszych przygotowań i plany na tę imprezę są podawane jako wzór i możecie przeczytać  o nich na stronie Stowarzyszenia Popularyzacji Tenisa Stołowego i kilku innych największych krajowych portalach o tematyce tenisa stołowego z czego myślę możemy być dumni, ale też musimy zrobić wszysko by wypaliło jak najlepiej i świecić pozytywnym przykładem. Odnośniki do wspomnianych stron znajdziecie w zakladkach "ulubione". Szczerą pomoc zaoferowali nam już nasi przyjaciele z Piotrowic, którzy chcą nie tylko uczestniczyć z nami w tym dniu w zabawie ale także wspólnie zaangażować się w organizację. Zresztą potraktujmy ten turniej jako wspólne dobro. Każdy może w mniejszym lub większym zakresie coś wnieść do organizacji od siebie. Czasem wystarczy nawet drobna pomoc jaką może być przyjechanie wcześniej i zaangażowanie się w przygotownie sali - ustawienie stołów, krzeseł - przecież nikt nie wymaga od razu kupowania pucharów za duże pieniądze (lepiej je wrzucić do puszki)       Zagramy razem z grającą "orkiestrą". To piękne i myślę że będzie wspaniale. Będzie okazja do aktywnego udziału w chyba największej na świecie charytatywnej akcji w sposób jaki najbardziej lubimy - czyli graniem w pingla, sportową rywalizacją i dobrą zabawą. Pamiętajcie nie gramy żeby wygrywać ale gramy by zwyciężać. Sie ma.   


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

24 listopad "deszcze niespokojne potargały sad - a my gramy w pingla ładnych parę lat"

środa, 25 listopada 2009 8:33

 

      

 

               Nasze rozgrywki powoli zmierzają do zakończenia rundy zasadniczej sezonu VI. Trwa jednak zacięta rywalizacja o każde miejsce. Piękny mecz tego wieczoru zagrali Stasiu z Darkiem gdzie jak zwykle doszło do tie breaka. Darek zagrał w nim jak kameleon - najpierw spokojnie punktował i miał piłkę meczową przy stanie 10:5 ale za szybko poczuł się wygranym. Stasiu z każdą piłką grał coraz lepiej i coraz mocniej w ataku dzięki czemu już po chwili był stan i zdezorientowany Darek po kolejnych dwóch piłkach został pokonany. Radość jednego i smutek drugiego. Potem Bob zagrał z Franiem i pokazał że jego forma po czwartkowych graniach w garażu i inwestycji w dobrą rakietę wyraźnie rośnie - czego efektem wygrana w 3 setach. Brawo Bob! Mecz ten pokazał jak piękna i zacięta może być rywalizacja nie tylko na szczycie tabeli. Następnie do stołu podeszli Andrzej z Darkiem i chyba ten pierwszy zapomniał że tu wszyscy grają o każdy mały punkcik a delikatne odpuszczenie czy brak pełnego zaangażowania skutkuje porażką. Darek zrewanżował się też przy okazji za pierwszą rundę a ta wygrana praktycznie zapewniła mu miejsce w play off. Dalsze mecze już bez większych emocji i niespodzianek. Stasiu ograł Boba, choć zasłużył na pochwały bo zmusił Stasia do gry na maxa. To samo zaś po chwili zrobił Stasiowi Edek, który pewnie potwierdził swą wysoką formę, którą błyszczy także w meczach naszej drużyny w Lidze Powiatowej. I to tyle z grania tego dnia. Wspomnieć trzeba także o kolejnym "zaginięciu" Dźeka, którego od dwóch tygodni nikt nie widział ani o nim nie słyszał a jedyny ślad po nim to wpis z gratulacjami w komentarzach sprzed paru dni.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

20 listopad "przyjacielski mecz o ligowe punkty"

niedziela, 22 listopada 2009 0:54







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

"Każde pokolenie ma własny czas, każde pokolenie chce zmienić świat, każde pokolenie rozwieje sie a pingiel nieeee!!!"

piątek, 20 listopada 2009 15:02

 

            Minął tydzień od naszego wspaniałego historycznego prawdziwego zwycięstwa w lidze powiatowej więc to chyba najlepsza pora na podsumowanie tego wydrzenia w kilku prostych słowach.

          "nie gramy żeby wygrywać - gramy żeby zwyciężać" - to piękne hasło towarzyszy Dream Teamowi od początku. Marzenia, zwycięstwa, radość i zabawa to cudowne zjawiska, o których często zapominamy i których nie potrafimy w życiu doświadczyć. Myślimy częściej  i marzymy o wygranej w totka lub o zupełnych abstrakcjach. Nie szukamy zwycięstw bo wolimy je oglądać w telewizji. Nie potrafimy się cieszyć z najprostszych rzeczy. Marudzimy że kiepsko się bawimy a przecież tylko od nas zależy jak będzie. Dream Team pokazuje jak niewiele potrzeba do tego by przeżyć w życiu coś "wielkiego" może nie na skalę światową ale własną prywatną. Zwyciężanie to właśnie takie doświadczenie. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy cały czas narzekają i żyjąc nawet 100 lat nie zauważyli że stracili całe życie na zwykłą egzystencję: spanie, jedzenie, sranie, pracowanie i rozmnażanie. To piękne ale siła ludzkości tkwi w spełnianiu marzeń nawet tych najmniejszych. Trzeba  je jednak najpierw mieć a potem zrobić wszystko by je zrealizować. Skomplikowane? Trudno nadążyć? I pewnie myślicie do czego kurwa zmierzam? Ano do tego że w ostatni piątek nasz Dream Team wygrał mecz. Niby nic a jednak. Zobaczcie. Przecież nie jesteśmy gdziekolwiek zarejestrowaną drużyną. Nikt  z nas nigdy nawet nie widział prawdziwej karty zawodnika a co dopiero profesjonalnego treningu. A jednak w ekspresowym  tempie z ledwo odijających amatorów staliśmy się zwycięzcami w Międzypowiatowej Lidze. Dream Team to grupa ludzi, która ma marzenia. Zbudowaliśmy coś co można podawać za przykład wszystkim którzy uważają że życie nie jest piękne. Podejrzewam że wielu zawodowych sportowców przez całą karierę nie miało tyle frajdy co my. Bo my gramy dla siebie, dla przyjemności. Wszystko robimy i organizujemy sami i tylko od nas zależy kiedy, gdzie, jak i z kim. Dream Team to arcydzieło którego największą wartością jesteśmy my sami. Cała grupa bez wyjątku a także ci którzy się przewinęli w towarzystwie i nie wytrzymali tempa. Najlepsi z nas w pingla nigdy nie grali by coraz lepiej gdyby nie rywalizacja i możliwość grania z przyjaciółmi. Każdy ma mniejszy lub większy wkład w ten sukces a od niego samego tylko zależy na ile się zaangażuje i jak długo wytrwa w "marzeniach".

          Podsumowując wypada podziękować graczom, którzy bezpośrednio walczyli o to zwycięstwo czyli Ćwikle - który udowodnił iż można pogodzić role świeżo upieczonego ojca i zawodnika. Edkowi pokazującemu że mimo upływu lat można znaleźć wspólne pasje i język z młodszym pokoleniem a przy stole udowodnić że grac się potrafi. Szczególne podziękowania Damiankowi bez którego zaangazowania i pasji pewnie nawet mi brakłoby ochoty do dalszego organizowania naszego Dream Teamu. Dzięki też pozostałym. Stasiowi, który coraz częściej zamiast zagrania wybiera posiedzenie w knajpie. Rumunowi którego charakter i zawziętość zawsze nas dodatkowo mobilizuje. Darkowi, który pokazuje że można spędzać ciekawie i aktywnie wolny czas i pogodzić granie w pingla, z tańczeniem, pracą, operetką, piłką nożną i częstymi kontuzjami. Młodemu, który jest jak powiew świeżego powietrza i nadzieją że nasze ideały przetrwają w kolejnych pokoleniach. Strażakowi pokazującemu że można nie robić postępów w grze i też dobrze się bawić. Nowemu naszemu nabytkowi - Andrzejowi który błyskawicznie się z nami zintegrował, rozegrał a także raczy nas swoimi szaleńczymi wspomnieniami z młodości - szacun. W końcu Frankowi, Dżekowi i Bobowi których ambicja, zawziętość i chęć dogonienia czołówki dopinguje nas do coraz lepszej gry, aby nas nie ogrywali. Bobowi zaś podwójne dzięki za wsparcie sponsorskie i załatwianie wielu spraw ze wspólnymi korzyściami.  No i na końcu Alojzowi i Łukiemu, którzy przez to jak olewają granie bardziej wyróżniają tych którzy w ich przeciwieństwie są ambitni i zawsze przychodzą. Podziękowania także dla osób nas wspierających czyli Marka Dyrektora za profesjonalną salę i sprzęt, Kajtkowi za wysłuchiwanie cierpliwie we wtorek naszych "!@#$%^&^%$", Marianowi za drużynowy kącik, sympatię i dobre (ale drogie) piwko. Dzięki też wszystkim tym którzy nas mniej lub bardziej, ciszej lub głośniej wspierają. Sukces nasz dedykuję zaś wszystkim sportowcom którzy zwyciężają nie dla kasy ale tak jak my dla czystej satysfakcji, chwały  i zabawy.

                                                                                                 wasz samozwańczy kołcz - OSA

 

Chciałbym w podsumowaniu tego wspaniałego wydarzenia zacytować słowa jednego z moich wielkich mentorów i duchowego ojca wszystkich ludzi na świecie - zmarłego ale wiecznie żywego w naszych sercach papieża Karola Wojtyłę.

 

           "Wstawajcie!!!......Grajcie!!!......  Dawajcie....... to co najlepsze w was, w sportowym współzawodnictwie, pamiętajcie zawsze, że walka sportowa, chociaż tak szlachetna sama w sobie, nie powinna być celem dla siebie, lecz musi być podporządkowana najszlachetniejszym wymaganiom ducha.... Należy jednak widzieć w zawodach sportowych to, czym one są rzeczywiście: grę, w której zwycięży lepszy, a jednocześnie okazję do dialogu, zabawy, zrozumienia i wzajemnego ludzkiego wzbogacenia" 

 

Jan Paweł II

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

10 i 17 listopad - "bo do pingla trzeba dwojga, zgodnych ciał i chętnych serc"

czwartek, 19 listopada 2009 13:16

             Z powodu pozostawienia na tapecie strony naszego konkursu ( w którym o dziwo zawodnicy Dream Teamu jakoś masowo nie uczestniczą)  nie było sprawozdań z poprzednich naszych rozgrywek - więc teraz będzie razem opis z dwóch pinglowych wtorków.

             Tydzien temu najpierw zagrał Stasiu, który najpierw pokazał Młodemu że musi się jeszcze podszkolić - szybkie 3:0. Potem jednak sam mocno się zdziwił, bo robiący oststnio szybkie postępy (treningi u Boba, regularne granie i obecność robią swoje) Rumun dał mu lekcję pingla i wygrał z nim 3:1. Brawo Rumun. Stasiu co prawda dołożył jeszcze potem łatwe punkty ze Strażakiem ale musi teraz uważać bo jeśli tylko jeszcze raz nie zobaczę go we wtorek to bez najmniejszych oporów dostanien walkowery na resztę meczy (ma na koncie 7 "n", brak obecności w meczach powiatowych, olewka Dream Teamu). Ciekawy mecz tego dnia rozegrali także Franko z Młodym. Walka był zacięta w każdym secie. Ostatecznie Młody dowiózł zwycięstwo 3:1 ale to Franio pokazał że gra coraz lepiej i już wkrótce może być odwrotnie. Kryzys Młodego jest widoczny a wykorzystał to najlepiej Andrzej, który do swojego konta dopisał pewne 3 punkty. Z kolei grający później Franek potwierdził dobrą grę znów pechowo ale po świetnej grze ulegając Stasiowi 1:3. Trzeba jednak wspomnieć że kilka "bomb" frankowych Stasiu mógł tylko podziwiać i kiwać głową a zwycięstwo może uznać za szcześliwe bo Franiowi brakuje jeszcze stabilizacji w kilku akcjach i końcówkach gdzie popełnia najprostsze i głupie błędy.


 

            W ten wtorek doszło do kilku kluczowych w ostatecznych rozrachunkach meczy. Nie może być inaczej gdyż to już końcówka sezonu zasadniczego i play off zbliżają się wielkimi krokami. Pojawił się na sali przedstawiciel Varty - naszego głównego wirtualnego sponsora - czyli Bob. Musiał jednak na początku uznać wyższość jednego z liderów Dream Teamu Damiana. Zaraz potem rodzinny pojedynek Darka i Młodego na korzyść tego pierwszego i potwierdzenie że nasz tancerz mimo problemów zdrowotnych, występów w operetce i graniu w nogę nadal ambitnie walczy w pingla o wejście do ósemki a potem o podium. W zeszłym roku to Młody pozbawił go miejsca wśród najlepszych ale teraz wyraźnie nie może złapać swojego rytmu. Rytm utrzymuje zaś nasz nowy nabytek - Andrzej, który oficjalnie, po okresie próby, wręczeniem klubowej koszulki został powitany w Dream Teamie. Podbudowany tym faktem nie dał szans Bobowi nawet na honorowy punkt i wygrał 3:0.

            Najciekawszym meczem tego popołudnia było starcie dwóch najlepszych zawodników poprzedniego sezonu i liderów naszej ekipy w rozgrywkach powiatowych czyli Edka i Osy. Początek fantastyczny dla Osy, który agresywnie i pewnie wykorzystuje "zagubienie" Edwarda a do tego szczęśliwe świnki no i 2:0. Wyglądało na szybkie zakończenie ale Edek to Edek w takich momentach jeszcze bardziej się mobilizuje i jeśli tylko rywal zrobi o błąd więcej to już wie jak to wykorzystać. Teraz to Osa jest "rozbity" i nie ma szans z ropędzonym pociągiem. 2:2 i tie break jak na mecz takich zawodników przystało. Tam jednak party chęcią rewanżu za mecz pierwszej rundy Osa wraca do świetnych zagrań i od początku narzuca swoje warunki co w efekcie doprowadza go do zwycięstwa. Pierwsza porażka Edka w tegorocznych rozgrywkach ale zdobyte 2 punkty spokojnie wystarczają mu do utrzymania szans zajęcia pierwszego miejsca przed play off.

          Przy stole maraton rozegrał Bob, który wlaczył z rodzinną ofensywą Darka i Młodego. Zarówno z jednym i z drugim wywalczył po punkcie choć mógł się pokusić o więcej. Za chwilę zaś rozjuszony porażką Edek wygrał z Andrzejem ale ten i tak pokazał się z dobrej strony a nawet ugrał seta. Osa zagrał z Bobem, ale odbijając piłkę tylko forhendem co wykorzystał Bob i ugrał 2 cenne punkty. Na koniec zaś kolejne widowisko i pojedynek na szczycie czyli Damianko&Edward. Start dla bardziej doświadczonego Szarka ale potem młodzież się podniosła i Gurtatowski wyrównał stan meczu. Kolejny set i znów Damianko kilkoma mocnymi akcjami rozstrzyga w decydującym momencie seta dla siebie. W następnym piękna walka, super akcje i 2 piłki od meczu Damian, który prowadzi 10:8. Edek jedank znów pokazał że nigdy się nie poddaje i łatwo ograć się nie da. Doprowadza do stanu. Tam akcja za akcję, punkt za punkt ale rozpędzony pociąg Edka jest trudny do zatrzymania no i mamy remis 2:2. Niestety mecz w tym momencie musiał się zakończyć bo na sali pojawiły się "gimnastyczki akrobatyczne" i szefowa kazała kończyć. Teraz chłopaki mają tydzień na przemyślenie strategii na tie breaka i dorzucenia punktu oraz prestiżowego zwycięstwa do swojej kolekcji. Potem tradycyjnie już piweczko u Mariana i pyszna wspólna kolacja.

          Przypominam że w piątek o 18 gramy z naszymi ligowymi znajomymi z Pietrowic w Reńskiej Wsi. Wypada się jakoś pokazać pozytywnie więc zapraszam wszystkich w czarnych koszulkach do wyjazdu i pogrania sobie z dobrymi zawodnikami bo to nikomu nie zaszkodzi. Zbiórka o 17 Pasadena.        

 

          Sytuacja w naszej tabeli arcyciekawa. Liderem Damian i Osa ale Edek ma mniej meczy i raczej to on spokojnie dowiezie pierwsze miejsce. Pozostała trójka, bo Ćwikła też ma mniej meczy a super bilans, będzie walczyć do końca o jak najlepsze miejsce i wszystko będzie zależeć od  ich bezpośrednich meczy już niebawem. Dalej grupa wyrównana i pewny w play off może być chyba tylko Stasiu bo ma najwięcej punktów a najmniej meczy. Ale musi pamiętać że wyczerpał już limit nieobecności i moją cierpliwość więc kolejna olewka i walkowery. Andrzej też już prawie pewny awansu bo wystarczy mu punkt żeby nawet w przypadku wygranej Rumuna z Ćwikłą nie martwić się o nic. Tutaj jednak każdy też będzie chciał zająć jak najlepsze miejsce żeby być lepiej rozstawionym. Rumun i Strazak w ostatnich meczach z trudnymi rywalami muszą walczyć o wszystko bo inaczej któryś z nich odpadnie z ósemki. Do tego Darek ma jeszcze sporo meczy a już wiele punktów i myślę że awansuje do czołówki. Niżej ambitny Franek o włos od przegonienia Młodego a Dżeko i Bob w bezpośrednim pojedynku na koniec powalczą między sobą o lepsze miejsce w tabeli. Zobaczymy już wkrótce.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


 

sobota, 25 lutego 2017

Licznik odwiedzin:  1 045 106  

NASZE MOTTO

"...nie gramy żeby wygrywać gramy żeby zwyciężać..."

DREAM TEAM

Dream Team to nieformalna grupa przyjaciół mających marzenia. Łączymy grę w ping ponga z dobrą zabawą.

Statystyki

Odwiedziny: 1045106
Wpisy
  • liczba: 256
Galerie
  • liczba zdjęć: 376
Bloog istnieje od: 2775 dni

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl